Przejdź do głównej zawartości

Podróż śmierci - czyli jak niewolnicy dostawali się do Europy

"Mało który przeżywał tę podróż..."
Kiedy możni tego świata zorientowali się, że otwarcie ludzkich zoo stanowi świetny interes, zaczęli zastanawiać się w jaki sposób dotrzeć do Afrykańczyków, mieszkających tysiące kilometrów od największych miast Europy czy Stanów Zjednoczonych. Jeszcze bardziej problematyczne było sprowadzenie ich w charakterze niewolników. Wiadomym było, że taka akcja wymagać będzie dużego zaangażowania ze strony całych tabunów ludzi oraz solidnego wsparcia finansowego.

Podróże do Afryki nie były niczym nowym. To właśnie na przełomie XIX i XX wieku zaczęła się gwałtowna ekspansja kolonialna europejskich mocarstw, znana później jako "Wyścig o Afrykę". W momencie wybuchu I wojny światowej, tylko dwa państwa afrykańskie mogły pochwalić się statusem państw niepodległych. Była to Liberia i Etiopia.  Cała reszta krajów z kontynentu Afrykańskiego podzielone były na kolonie: brytyjskie, belgijskie, francuskie, hiszpańskie, portugalskie, włoskie i niemieckie.

Taki stan rzeczy zapewniał stały napływ nowych niewolników, których część z nich miała zostać przeznaczona jako atrakcje turystyczne dla odwiedzających ludzkie zoo. Afryka była wtedy składowiskiem zapasów dla europejskich mocarstw. Plądrowano afrykańską ziemię ze wszelkich surowców mineralnych i złóż. Również afrykańska ludność nie była z tego wykluczona. W razie takiej potrzeby, porywano Afrykańczyków z ich domostw, odłączano od rodzin i wysyłano ich do Europy na statkach, gdzie czekał ich okrutny los.

W taki sposób pozyskiwano również niewolników do ludzkich zoo. Jednak mało który mieszkaniec Afryki w ogóle doczekiwał zobaczenia Europy. Znaczna ich część, umierała jeszcze na statkach. Odpowiedzialne za to były warunki w których przyszło podróżować niewolnikom. W zasadzie mówimy tu o braku jakichkolwiek warunków. Afrykańczycy całe tygodnie spędzali podpokładem statków, ani na moment nie wychodząc na świeże powietrze. Byli ściśnięci, ułożeni ciasno jeden przy drugim na gołych deskach. Leżeli tygodniami wśród własnych odchodów i swoich zmarłych wcześniej braci. Nikt nie fatygował się by pozbywać się ciał w czasie podróży. W ten sposób rozprzestrzeniały się choroby które wykańczały kolejnych niewolników.

W taki sposób Afrykańczycy przebywali podróż z Afryki do Europy
Jeśli komukolwiek udawało się przeżyć, można było to określić mianem cudu. Nie specjalnie przejmowało to odpowiedzialnych za te wyprawy. Jeżeli byli źli z tego powodu, to na pewno dlatego, że w ten sposób tracili swoje pieniądze, ale na pewno nie dlatego by przejmował ich los Afrykańczyków.

W mojej książce "Ludzkie Zoo", również zostanie przedstawiony wątek podróży niewolników z Afryki do Europy. Nie omieszkam opisać warunków podróży statkiem w sposób dosłowny i dosadny, by jak najlepiej ukazać panujące wtedy realia. Skupię się również na pierwszych chwilach Afrykańczyków na nowym kontynencie. To jak wyglądały ich pierwsze momenty na nowej ziemi, oraz jakie reakcje wzbudzali wśród Europejczyków, dowiecie się czytając moją książkę "Ludzkie Zoo". 

Zapraszam również na mojego facebookowego FanPaga "Pisarska przygoda Mateusza Chudzickiego", gdzie również w każdy wtorek i piątek publikuję różnego rodzaju informacje, ciekawostki i nowinki dotyczące mojej książki - "Ludzkie Zoo". 

Premiera "Ludzkiego Zoo" przewidywana jest na przełom 2018/2019 roku. 

MC.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ludzkie zoo na terenie Polski?

"To była moda która ciągnęła się od XIX wieku" Ten blog i moja książka poświęcone są ściśle tematowi ludzkich zoo. W odniesieniu do tych miejsc wielokrotnie wspominałem, że w ich lokalizacji prym wiodła Europa zachodnia oraz Stany Zjednoczone. Nie są to jednak jedyne miejsca na których można się było natknąć na ślad ludzkiego zoo. Jednym z takich miejsc była dzisiejsza Polska.  Specjalnie używam określenia "tereny dzisiejszej Polski" ponieważ w momencie funkcjonowania ludzkich zoo , Polska była pod zaborem pruskim, niemieckim i austriackim. Jednak ludzkie zoo funkcjonowało w m.in. dobrze znanym polskim mieście - we Wrocławiu. To właśnie do wrocławskiego ogrodu zoologicznego tłumnie przychodzili wrocławianie by móc podziwiać egzotyczne zwierzęta. I nie tylko...  Wszystko zaczęło się od słonia. W 1873 roku Franz Schlegel - dyrektor ogrodu zoologicznego chcąc spełnić żądania mieszkańców Wrocławia by do ogrodu sprowadzono słonie, poszedł za głosem rozsądku i...

Hotentocka Wenus

"Wartościowa dzikuska, znająca 3 języki i utalentowana muzycznie" W jednym z wcześniejszych postów przybliżyłem tragiczną historię Ota Bengi. Nie jest on oczywiście jedynym pokrzywdzonym przez proceder ludzkich zoo. Inną równie znaną postacią była Saartjie Baartman, zwana " hotentocką Wenus ". Dlaczego właśnie ona, obok Ota Bengi, jest najbardziej znaną ofiarą tych zbrodniczych inicjatyw?  Saartjie urodziła się na terenach dzisiejszej Republiki Południowej Afryki i jej prawdziwe imię brzmiało Swatche. Jej imię i nazwisko - Saartjie Baartman zawdzięcza swojemu właścicielowi u którego od najmłodszych lat pracowała na farmie Burów. W młodzieńczych latach pracowała na wielu farmach, sama będąc obiektem wymian między kolonizatorami. Była to popularna praktyka. W zamian za niewolników otrzymywano tytoń i alkohol .  Sama Swatche od początku budziła duże zainteresowanie. Dopiero jednak niejaki Aleksander Dunlop, będący chirurgiem marynarki wojennej zainteresował...

Kiedy Bóg kocha tylko część swoich dzieci...

"Szczęśliwi Ci, którzy płaczą, bo do nich będzie należeć Królestwo Boże" Wielu może się zastanawiać jaki był stosunek Kościoła wobec niewolniczego traktowania tubylców z Afryki. Nie chcę się szczegółowo rozwodzić na tematy religijne, ponieważ kwestia wiary jest kwestią indywidualną i na pewno drażliwą dla wielu osób. Wychodzę z założenia, że każda religia na świecie przynosi zarówno wiele pożytku, jak i wiele zła. Nie jest to temat jednak na tego bloga. Dzisiaj pokrótce chciałbym przybliżyć Wam stosunek religii wobec ludzkich zoo.  Już od początku można było zaobserwować, że czołowe Kościoły na wyspach (katolicki, protestancki, kalwinistyczny) jak najbardziej popierały istnienie niewolnictwa. Było to widać po jawnym przyzwoleniu kościelnych funkcjonariuszy na istnienie i funkcjonowanie ludzkich zoo. Nie było widać jakiegokolwiek sprzeciwu czy poddaniu w wątpliwość moralności procederu w którym Afrykańczycy byli skazywani na poniżenie , ból i drwiny w rezerwatach. Wiele...