Przejdź do głównej zawartości

Konfederaci, Unia, KKK - amerykańskie niewolnictwo w pigułce

"Niewolnictwo (...) jest stanem naturalnym i normalnym"
Na łamach mojego bloga przytaczałem historie, które najczęściej miały miejsce w Europie. Niejednokrotnie wspominałem jednak, że Stany Zjednoczone w niczym nie ustępowały wobec krajów europejskich jeśli chodzi o tematykę rasizmu, niewolnictwa i nienawiści rasowej. Scharakteryzowany przeze mnie wcześniej Ota Benga, był główną atrakcją właśnie w nowojorskich zoo. USA, kraj od zawsze wielokulturowy i różnorodny rasowo, ma za sobą historię splamioną krwią. Krwią naznaczoną rasizmem. 

Mówiąc o Stanach Zjednoczonych i niewolnictwie, pierwsze co sobie myślimy to Wojna secesyjna w latach 1861-1865 między armiami Konfederatów i Unii. Mój blog nie jest jednak blogiem stricte historycznym, więc nie zamierzam rozwodzić się nad szczegółami tego konfliktu. Interesuje nas za to cały kontekst wojny i jej następstwa. Przyczyn Wojny secesyjnej jest wiele. Niewolnictwo, nierówności w społeczeństwie, separatyzm... Jednak właśnie to niewolnictwo było głównym punktem sporu między Konfederatami i wojskami Unii.

Konfederaci uznawali niewolnictwo za stan naturalny i normalny. Niejaki Alexander Stephens orzekł, że zasady równości ras są błędne. Rząd Konfederatów powinien być skonstruowany w taki sposób, by czarni nigdy nie byli równi białym. Niewolnictwo natomiast określił jako "podporządkowanie się nadrzędnej rasie". Z tego założenia wychodzili wszyscy zwolennicy i działacze Konfederatów. Z kolei Unia była niewolnictwu przeciwna. Nie oznacza to jednak, że Murzyni w "Unii" uzyskali pełnię praw i przywilejów. Nie "niewolnictwo" w pełnym wymiarze tego słowa, ale pewna niższość wobec "nadrzędnej rasy" (używając języka Konfederatów) nadal funkcjonowała w nowych Stanach Zjednoczonych. Kiedy więc czarnoskórzy mogli cieszyć się pełnią praw? By do tego doszło musieli pokonać długą i wyboistą drogą, na której napotykały się takie postacie jak Martin Luther King, Malcom X czy... Muhammad Ali. Dopiero w latach 70. XX wieku czarnoskórzy mogli sami siebie nazwać w pełni wolnymi ludźmi. To tylko pokazuje jak zawiłe i wielowątkowe są losy rasizmu nie tylko w USA, ale i na całym świecie. 

Jak wiadomo - Unia Wojnę secesyjną wygrała. Niewolnictwo (przynajmniej oficjalnie) zostało zniesione. Nie oznaczało to jednak zupełnego spokoju dla czarnoskórych. W Stanach Zjednoczonych zaczęły funkcjonować dobrze znane wszystkim ludzkie zoo. Na długo po porażce rasistowskiej Konfederacji funkcjonowały ludzkie rezerwaty. Ota Benga - najbardziej znany niewolnik na amerykańskiej ziemi zmarł dopiero w 1916 roku. To tylko utwierdza w przekonaniu, że zniesienie niewolnictwa przez Unię było wyłącznie mrzonką. Natomiast pokłosiem Konfederacji było założenie organizacji znanej powszechnie jako jedna z najbardziej brutalnych, rasistowskich i radykalnych w swoich postanowieniach. Był to Ku Klux Klan który został utworzony przez byłych oficerów i generałów wojsk Konfederackich. Zajmowali się działalnością terrorystyczną, zabójstwami, pobiciami, organizowaniem rasistowskich wieców. Zwalczali nie tylko czarnoskórych, ale również Żydów, katolików (mimo uznawania się za organizację silnie chrześcijańską) czy radykalnych lewicowców (głównie komunistów, anarchistów, socjalistów). 

Członkowie Ku Klux Klanu. 1871 rok.
Jak widać - czarnoskórzy musieli pokonać długą drogę do wolności, a Wojna secesyjna wcale nie była momentem przełomowym w ich dążeniach. Moja książka Ludzkie Zoo podejmuje temat rasizmu w Stanach Zjednoczonych. Choć akcja książki dzieje się w Londynie, to czytelnik będzie miał okazję poznać sytuację rasową za oceanem. W książce zostaną również zawarte wątki pierwszych działalności pewnych terrorystycznych organizacji powstałych po upadku Konfederacji - czyli Ku Klux Klanu. 

Zapraszam również na mój fanpage na Facebooku "Pisarska przygoda Mateusza Chudzickiego" gdzie w każdy wtorek i piątek publikuję różnego rodzaju informacje, ciekawostki i nowinki dotyczące mojej książki "Ludzkie Zoo"

Premiera "Ludzkiego Zoo" przewidywana jest na przełom 2018/2019 roku.

MC.   

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ludzkie zoo na terenie Polski?

"To była moda która ciągnęła się od XIX wieku" Ten blog i moja książka poświęcone są ściśle tematowi ludzkich zoo. W odniesieniu do tych miejsc wielokrotnie wspominałem, że w ich lokalizacji prym wiodła Europa zachodnia oraz Stany Zjednoczone. Nie są to jednak jedyne miejsca na których można się było natknąć na ślad ludzkiego zoo. Jednym z takich miejsc była dzisiejsza Polska.  Specjalnie używam określenia "tereny dzisiejszej Polski" ponieważ w momencie funkcjonowania ludzkich zoo , Polska była pod zaborem pruskim, niemieckim i austriackim. Jednak ludzkie zoo funkcjonowało w m.in. dobrze znanym polskim mieście - we Wrocławiu. To właśnie do wrocławskiego ogrodu zoologicznego tłumnie przychodzili wrocławianie by móc podziwiać egzotyczne zwierzęta. I nie tylko...  Wszystko zaczęło się od słonia. W 1873 roku Franz Schlegel - dyrektor ogrodu zoologicznego chcąc spełnić żądania mieszkańców Wrocławia by do ogrodu sprowadzono słonie, poszedł za głosem rozsądku i...

Hotentocka Wenus

"Wartościowa dzikuska, znająca 3 języki i utalentowana muzycznie" W jednym z wcześniejszych postów przybliżyłem tragiczną historię Ota Bengi. Nie jest on oczywiście jedynym pokrzywdzonym przez proceder ludzkich zoo. Inną równie znaną postacią była Saartjie Baartman, zwana " hotentocką Wenus ". Dlaczego właśnie ona, obok Ota Bengi, jest najbardziej znaną ofiarą tych zbrodniczych inicjatyw?  Saartjie urodziła się na terenach dzisiejszej Republiki Południowej Afryki i jej prawdziwe imię brzmiało Swatche. Jej imię i nazwisko - Saartjie Baartman zawdzięcza swojemu właścicielowi u którego od najmłodszych lat pracowała na farmie Burów. W młodzieńczych latach pracowała na wielu farmach, sama będąc obiektem wymian między kolonizatorami. Była to popularna praktyka. W zamian za niewolników otrzymywano tytoń i alkohol .  Sama Swatche od początku budziła duże zainteresowanie. Dopiero jednak niejaki Aleksander Dunlop, będący chirurgiem marynarki wojennej zainteresował...

Kiedy Bóg kocha tylko część swoich dzieci...

"Szczęśliwi Ci, którzy płaczą, bo do nich będzie należeć Królestwo Boże" Wielu może się zastanawiać jaki był stosunek Kościoła wobec niewolniczego traktowania tubylców z Afryki. Nie chcę się szczegółowo rozwodzić na tematy religijne, ponieważ kwestia wiary jest kwestią indywidualną i na pewno drażliwą dla wielu osób. Wychodzę z założenia, że każda religia na świecie przynosi zarówno wiele pożytku, jak i wiele zła. Nie jest to temat jednak na tego bloga. Dzisiaj pokrótce chciałbym przybliżyć Wam stosunek religii wobec ludzkich zoo.  Już od początku można było zaobserwować, że czołowe Kościoły na wyspach (katolicki, protestancki, kalwinistyczny) jak najbardziej popierały istnienie niewolnictwa. Było to widać po jawnym przyzwoleniu kościelnych funkcjonariuszy na istnienie i funkcjonowanie ludzkich zoo. Nie było widać jakiegokolwiek sprzeciwu czy poddaniu w wątpliwość moralności procederu w którym Afrykańczycy byli skazywani na poniżenie , ból i drwiny w rezerwatach. Wiele...